poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 3

Rozdział 3

Kim stała obok mnie i patrzyła jak na UFO. Byłam tym już zniesmaczona, bardzo zniesmaczona.
- O co ci chodzi?- odwróciłam się do niej czując, że nie wytrzymam dłużej.
- O co MNIE chodzi?- zdziwiła się - Człowieku spójrz na siebie. Łaskawie założyłaś na siebie sprane jeansy i za dużą bluzę.
Czułam jak bolą mnie te słowa, to nie była zwykła bluza... Dostałam ją od żony Sam'a, kochałam tę kobietę jak siostrę. Kim nawet nie wiedziała ile czasu myślałam nad tym co włożyć i ile to dla mnie znaczy.
- To moja ulubiona bluza...- powiedziałam cicho. Kim westchnęła.
- Rose, idziesz na imprezę i musisz wyglądać ładnie. Twój strój ma być ładny, a nie sentymentalny.
Westchnęłam, miała rację. Zaczęło mnie nagle zastanawiać jak będę się zachowywać na imprezie, kto tam będzie... Co się wydarzy? 
- Rose! Nie bujaj w obłokach! 
Przebudziłam się.
- Przepraszam, to mi się ostatnio często zdarza. Co mówiłaś?
- Pożyczyć ci coś ? Do ubrania?- zapytała. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha na to co usłyszałam.
- Ty zawsze wiesz czego mi potrzeba.
Kim uśmiechnęła się. Była szczęśliwa. To świetna dziewczyna, szkoda tylko, że kocha takiego człowieka jak Rick... Jeśli nie jest gotowa na to by zrobić dla niego wszystko to długo nie będą razem... On ją zostawi. Tak było ze mną, ale nie chcę o tym mówić. To sprawa między mną, a Rick'iem. Nie chcę się mieszać, ludzie powinni uczyć się na własnych błędach. Kilka minut potem byłyśmy u Kim, ma mały, ale przytulny domek. Byłyśmy w jej pokoju, aż przeraziła mnie jego wielkość. Mój pokój jest wielkości jej garderoby. Kim spojrzała na mnie i powiedziała:
- Kurcze, strasznie pasuje do ciebie czarny... z dodatkami bieli.
Nie była to nowość. Wiedziałam o tym. Po chwili czekania wyciągnęła z szafy śliczną czarną spódnicę i białą bluzkę na krótki rękaw z czarnym napisem:
"- Allergic ?
- Yes.
- To what?
- ...BOYS..."
Naprawdę podobał mi się ten zestawik, chętnie bym go zatrzymała... Zasmucił mnie fakt,że nie mogę. Kim podała mi rzeczy. Poszłam się przebrać do łazienki i wróciłam do niej. Bluzkę włożyłam pod spódnicę, wyglądało to ślicznie.
- Podoba ci się?- zapytałam.
- Wyglądasz bajecznie. Te rzeczy tak do ciebie pasują, nie to co do mnie...
- Bardzo mi się podobają, chciałabym je zatrzymać.- uśmiechnęłam się do niej.
- To je weź, na mnie i tak są za małe.
- Tak? Mogę?- zapytałam podekscytowana.
- Tak, możesz.
Podeszłam do niej, przytuliłam ją i powiedziałam 'dziękuje'. Stałyśmy tak przytulone około 4 minut. W końcu ją puściłam.
- A co z włosami?- zapytałam robiąc dziubek z ust. Chciałam wyglądać jak te przesadne modelki. Udało mi się.
- Rozpuść włosy. - Kim zaczęła się śmiać. Ja też się śmiałam, Kim ma zabójczy śmiech. Prawie taki jak Niall.
- Dobra. - przerwałam te euforię śmiechu.- Jesteśmy już spóźnione. Pora już iść.
Kim pokiwała głową na 'tak' i już miała się odwrócić, kiedy jej wzrok zatrzymał się na moim kolanie. Miałam tam wtedy wielki opatrunek.
- Co ci się stało?- zapytała. Nie chciało mi się na to odpowiadać, a przynajmniej mówić prawdy. Wtedy zaczęłoby się śledztwo i pytania typu: Kto na ciebie wpadł, nikt tego nie widział itp. Ale coś jej trzeba było powiedzieć...
- Upadłam.
- Upadłaś? Gdzie?
- Przed szkołą. Chodźmy już, Rick nie będzie czekać wiecznie.- popchnęłam ją w stronę drzwi, miałam szczęście, że nie drążyła tematu.
- A-Ale...- Kim zaczęła się jąkać. Cały czas pchałam ją w stronę wyjścia, nagle stanęła w miejscu.
- No co jest? On pojedzie, zobaczysz.- skrzyżowałam ręce.
- No właśnie nie pojedzie, bo jego tu nie ma.-Kim uśmiechnęła się. Zrobiłam wielkie oczy i pokazałam swoją minę 'co?!'.
- Ale nie patrz tak na mnie.- wydawała się być miła. - Nie cierpię tej napiętej atmosfery między wami, więc powiedziałam mu, żeby pojechał bez nas.
- A my mamy tam dojść?- zapytałam- Ale zdajesz sobie sprawę z tego jak to daleko?
- Nie, nie mamy dojść. Niall nas zabierze. Zgodził się, dasz wiarę?- Kim zaczęła skakać w miejscu jak poparzona, ja natomiast nic nie kumałam.
- Ale... on nie ma auta. -powiedziałam cicho.
- On nie ma, ojciec mu pożyczył.
W tamtej chwili ja również zaczęłam skakać. Ten samochód jest stary, ale nigdy nie widziałam samochodu w lepszym stanie. Ojciec Niall'a dba o niego i jeszcze nigdy mu go nie pożyczył. Nie minęło dużo czasu, a usłyszałyśmy trąbienie z zewnątrz. To był Niall. Szybko wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do samochodu i pojechaliśmy na imprezę.
-Ślicznie wyglądacie. - powiedział Niall po krótkiej chwili milczenia. Obie uśmiechnęłyśmy się i powiedziałyśmy mu krótkie 'nawzajem'.
***
Godzina minęła. Wszyscy byli pijani. Kilka razy dzwoniłam do Sereny, mówiła, że jest już w drodze. Nie wytrzymałabym dłużej w środku, wszyscy się na mnie gapili nie wiedząc co się stało, że wyglądałam jak normalna dziewczyna, że wogóle przyszłam... Nagle w drzwiach stanęła Serena. Szybko do niej podeszłam. Miałam dość tego miejsca.
- Co się stało?- zapytała widząc w jakim jestem stanie. Nie czułam się na siłach by opowiadać jej jak się czuję.
- To ostatnia impreza w moim życiu. Chodźmy już. -powiedziałam pchając ją w stronę drzwi. W tamtej  chwili do szczęścia brakowało mi tylko pijanego Niall'a. Nie wiem w jaki sposób znalazł się obok mnie.
- A ty dokąd?- zapytał chwiejąc się.- Nie przedstawisz mi koleżanki?
- To jest Niall.- powiedziałam - A to Serena, Serena, Niall, Niall, Serena. Możemy już iść?
Na moje nieszczęście jedno wpadłlo drugiemu w oko. Niall uśmiechał się niewidocznie, a Serena nie mogła przestać cicho wzdychać. Westchnęłam.
- No to idźcie się napić... pogadać...- powiedziałam. Serena spojrzała na mnie.
- J-Jesteś pewna?
- Tak, tylko nie wypij za dużo, ktoś musi mnie odwieźć do domu.- mrugnęłam do niej. Uśmiechnęła się.
- Dzięki, tylko pół godziny. Możesz w tym czasie posiedzieć w ogródku jeśli przeszkadza ci hałas. Nikogo tam nie ma.
To był dobry pomysł. Skinęłam do niej głową dając do zrozumienia, że tak zrobię. Zaraz potem przedzierałam się przez rzeszę pijanych i śmierdzących alkoholem ludzi. Chwilę potem byłam w ogródku. Był słabo oświetlony, ale co tam... mogłam w  końcu oddychać. W oczy rzuciła mi się ławka stojąca pod murkiem zarośniętym bluszczem. Ruszyłam w jej stronę. Usiadłam i odetchnęłam z ulgą, moje uszy zaznały spokoju. Potrzebowałam ciszy. Kiedy cieszyłam się samotnością ktoś wyszeptał mi w ucho:
- Jak noga?
Doskonale wiedziałam kto stoi za mną...






---------------------------------------
Jak się podoba? Jaki chcecie ciąg zdarzeń? Zrobię to co wam się spodoba, komentujcie.

1 komentarz:

  1. Swietne :D
    Ps. Swietnie zgapiony napis na koszulce od swietnej kolezanki.
    Swietne XD

    OdpowiedzUsuń